Zielony Przyladek Cabo Verde
kwiecień 2003
relacja z wyjazdu



Wyspy Zielonego przylądka. Wyjazd szkoleniowy na windsurfing. Miejsce dość egzotyczne. Nawet wiało, szkoda tylko że na duże żagle. Dobry wave mieliśmy tylko pierwszego dnia. Przed wyjazdem mieliśmy dużo ostrzeżeń. Jedno pamiętam - " nie ma wiatru są muchy, są muchy jest sraczka" - tak było. Zakwaterowanie w największym hotelu na wyspie Sal Bellorizonte, nawet dobre, tylko to jedzenie nie najlepsze.
Inne hotele wyglądały duużo słabiej od naszego. Na pływanie chodziliśmy do bazy po nawietrznej stronie od naszego hotelu.
Super miejsce na windsurfing, ale dla przynajmniej średniozaawansowanych.
Tam gdzie pływamy można było sie też wybrać na łowienie rekinów - zobacz zdjęcie nr 36